Przejdź do głównej zawartości

"Niewypowiedziane" krzywdy wracają.

Trwa Tydzień Kina Niemieckiego. W 9 miastach Polski można poznać filmy naszego zachodniego sąsiada. Ja miałem okazję obejrzeć „Niewypowiedziane”, o ironio film Polaka Piotra Lewandowskiego. Czy warto było?

Wiele czynników wpływa na to, że wybieram się na konkretny seans. Naturalnie najistotniejszy jest opis, bo lubię wiedzieć czy dana historia jest w kręgu moich zainteresowań. Ważny jest także zwiastun oraz pokazany w nim obraz. Te punkty w przypadku „Niewypowiedziane” skutecznie mnie zachęciły.

Głównym bohaterem jest Seweryn, barowo-uliczny grajek marzący o muzycznej karierze, a obecnie pracujący na budowie przy wykończeniach wnętrz. Pewnego razu dostaje propozycję zagrania w knajpie u agenta pracującego w agencji muzycznej. Po kilku drinkach i innych specyfikach Seweryn(Henning Flüsloh) zostaje zgwałcony przez Michaela(Florian Stetter). Ta tragedia jest punktem wyjściowym do rozwoju historii. Złamanie wyznaczonej granicy staje się blokadą życia. Tak jakby ktoś włączył STOP.

Temat gwałtu nie jest czymś nowym, ale Lewandowski łamie stereotyp, widzi jak zmienia się świat i dostosowuje stary problem do nowych realiów pokazując mężczyznę w roli ofiary.

Kamera chwyta drżenie ciała, nieobecność w oczach głównego bohatera. W subtelnych znakach widzimy prawdziwą tragedię rozgrywającą się wewnątrz bohatera. Nerwowość, odsunięcie się od własnej dziewczyny czy ciche łkanie w łazience zagęszcza atmosferę w mieszkaniu, które spełnia współczesną narrację o zero waste. Jedyną radość wnosi kolega gej zza ściany sprowadzający co noc nowego absztyfikanta. Próba zmierzenia się z demonem spełza na niczym. Modelowo, sprawca zrzuca winę na ofiarę. Nawet interwencja dziewczyny Sereryna, Caro (granej przez Henriette Confurius) niewiele zmienia.

To co jest zaskakujące, to postawa Seweryna, któremu początkowo seks z Michaelem odpowiada lecz w międzyczasie wracają złe wspomnienia, zmieniające przyjemność w ból. Czujemy, że mamy tutaj do czynienia z ukrytą traumą.

Czy ciało ma pamięć? Czy ofiara może być sprawcą? Zdecydowanie tak. Krzywdy trzeba rozpracować, oswoić. Nie da się przed nimi uciec, bo one zapukają do nas w najmniej oczekiwanym momencie.

Warto zwrócić uwagę na relację z matką, która nigdy nie odbiera telefonu, a na poczcie głosowej chce słyszeć tylko dobre wiadomości. Gdzie zatem szukać pomocy? Naprzeciw wychodzi emerytowana sąsiadka. Postać Pani Gehr (w tej roli Ilse Ritter) napawa pozytywną energią. Przesiadują wieczorami z Sewerynem na dachu kamienicy i obserwują Berlin. Uświadamia młodszego rozmówcy jak ważne jest życie zgodne z samym sobą. To daje mu siłę do zmierzenia się z życiowymi demonami.

Pomysł na taką historię zasługuje na dostrzeżenie. Kino, czy generalnie sztuka powinna iść na przekór i pokazywać rzeczy na pozór nieoczywiste. Wzięcie mało eksploatowanego tematu nie jest pewną drogą do sukcesu. Potrzebny jest dobry scenariusz, a on w tym filmie jest największą wadą. Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy po obejrzeniu kilkunastu minut, to pretensjonalność, która wychodzi do nas z co drugiej sceny. Twórcy mają problem żeby zachować ciągłość przyczynowo-skutkową. Dialogi są płytkie, czasem wręcz naiwne. Napięcie emocjonalne sięga bruku. „Niewypowiedziane” jest zbyt grzeczne w pokazywaniu bólu i rozterek. Dla mnie zbyt ugładzony obraz. Zmarnowana szansa.

Drodzy mężczyźni! Nie jesteśmy sami, jeśli ktoś z was potrzebuje pomocy, nie ma co się bać czy wstydzić. Oto kilka organizacji zajmujących się naszymi prawami. Jest również telefon zaufania.

https://schm.org.pl

https://www.fundacjaipw.org/mezczyzni

https://masculinum.org

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Dzięcioł i Violetta” – Sandra Drzymalska jako Violetta Villas. Biografia ikony, na jaką czekaliśmy latami

Foto: Svetoslav Stoyanov Po latach zapowiedzi, wahań, przesunięć i wątpliwości, jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich biografii wreszcie nabiera realnych kształtów. Film „Dzięcioł i Violetta” , opowiadający o życiu i dramatycznych losach Violetty Villas , to nie tylko opowieść o diwie, lecz przede wszystkim o cenie, jaką płaci się za wielkość – widzianej oczami własnego dziecka. Od spekulacji do planu filmowego Pierwsze pogłoski o ekranizacji historii Villas pojawiły się już w 2016 roku, a przez długi czas mówiło się, że w rolę artystki wcieli się Natasza Urbańska. Ostatecznie to Sandra Drzymalska , gwiazda młodego pokolenia, znana m.in. z filmów „Simona Kossak” i „Biała odwaga” , została wybrana do zagrania jednej z najbardziej charyzmatycznych i skomplikowanych postaci w historii polskiej estrady. Wybór aktorki był zaskoczeniem dla wielu – nie tylko ze względu na fizyczne podobieństwo, ale przede wszystkim ze względu na aktorską wrażliwość i zdolność ukazywania emocjonalnej gł...

Nowa „Lalka” bez TVP. Kulisy decyzji, którą trudno zignorować

Choć ekranizacje klasyki polskiej literatury zwykle wiążą się z udziałem Telewizji Polskiej, tym razem będzie inaczej. Producent i scenarzysta nowej filmowej wersji „Lalki” – Radosław Drabik – zdecydowanie odmówił współpracy z TVP, mimo że oferta obejmowała aż 10 milionów złotych wsparcia. Co przesądziło o tej decyzji? Kulisy tej sytuacji pokazują, że na polskim rynku audiowizualnym zaszły istotne zmiany. 💰 10 milionów? „Podziękowałem” W rozmowie z mediami Drabik nie owijał w bawełnę: “ Podziękowałem za ofertę i po przeanalizowaniu postanowiłem jej nie przyjmować. Motywacja była wyłącznie biznesowa. ” Zdecydował, że znajdzie koproducentów na „lepszych warunkach”. To mocny sygnał o tym, że dziś niezależni producenci niekoniecznie potrzebują TVP jako gwaranta jakości czy prestiżu. Szczególnie w sytuacji, gdy publiczny nadawca przechodzi restrukturyzację i nie ma pewności co do jego długofalowych zobowiązań. 🎥 „Lalka” w dwóch odsłonach: Netflix vs. Gigant Films Sytuację dodatkowo komp...

Roman Wilhelmi –buntownik, łamacz serc, geniusz. Dziś mija 34 lata od jego śmierci.

Roman Wilhelmi urodził się 6 czerwca 1936 r. w Poznaniu. Już w dzieciństwie był niespokojnym duchem, rodzice wysłali go do szkoły zakonnej, licząc, że zakonnicy wpłyną na krnąbrny charakter małego Romana. Tam odkrył pasję do aktorstwa. Po zdaniu do warszawskiej PWST, mimo kontuzji ręki i choroby przed egzaminem, rozpoczął drogę, która uczyniła go jednym z najwybitniejszych polskich aktorów XX wieku. Po studiach trafił do Teatru Ateneum, gdzie przez lata grał epizody, zanim przyszła sława dzięki roli Olgierda w serialu  „Czterej pancerni i pies” . Choć przyniosła mu popularność, sam aktor nie znosił tej „łatki”. Przełomem okazała się rola w „Karierze Nikodema Dyzmy”  którą początkowo odrzucił, a którą ostatecznie zagrał po tym jak miał usłyszeć, że ma ją dostać Jerzy Stuhr. Stała się kultowa i zapewniła mu nieśmiertelność. Wkrótce potem wcielił się w Stanisława Anioła z  „Alternatyw 4” , tworząc jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci PRL-u. Był perfekcjonistą...